Citizendium
Na projekt ten natrafiłem całkowicie przypadkowo, czytając newsa na portalu osnews.pl dotyczącego jakże śmiałego i równie śmiesznego projektu o dźwięcznej nazwie BigPedia, O BigPedii więcej w tym poście nie będzie, będzie za to o Citizendium - mam nadzieję, że zachęci to kilka osób, którzy jeszcze tej encyklopedii nie znają do korzystania z jej zasobów.
Citizendium zostało założone przez Larry'ego Sangera w 2006 roku. Początkowo miał być to fork znanej wszystkim Wikipedii, jednak szybko zrezygnowane z tej drogi rozwoju. Idea projektu jest, według mnie, piękna - encyklopedia, którą może edytować każdy - pod warunkiem, że nie boi się ujawnić swojego imienia i nazwiska oraz bardzo dobrze zna angielski. Drugą cechą projektu odróżniającą go od Wikipedii jest fakt, że w Citizendium nie wszyscy są równi.
Użytkownicy dzielą się na dwie główne grupy: autorów, którzy mogą dodawać i modyfikować zawartość artykułów oraz edytorów, którzy mogą dodatkowo ustalać jak ma wyglądać artykuł oraz oznaczać go jako zweryfikowany - czyli zawierający poprawne informacje.
Zostanie autorem jest sprawą trywialną - wystarczy się zarejestrować - podając swoje prawdziwe imię i nazwisk; napisać co najmniej 50 słów o sobie a następnie poddać się procesowi weryfikacji. Wyzwaniem jest jednak zostanie edytorem - otóż edytorami mogą być tylko osoby z wyższym wykształceniem i potwierdzonym dorobkiem naukowym (chociaż nie jestem pewien czy nie kłamię pisząc to stwierdzenie...). Moim zdaniem tutaj właśnie widać przewagę tego projektu nad Wikipedią - nareszcie nikt, kto uważa się za znawcę i ma dużo wolnego czasu nie będzie ważniejszy od kogoś kto faktycznie jest ekspertem w swojej dziedzinie.
Obecnie zatwierdzonych artykułów jest bardzo mało - ledwo 121 (na około 12000 wszystkich). Ich listę można znaleźć tutaj - niech każdy z czytelników tego artykułu sam oceni czy ich poziom i wiarygodność jest już wyższy od poziomu i wiarygodności analogicznych artykułów na angielskiej Wikipedii.
Kończąc zachęcam wszystkich do bliższego poznania projektu - przeczytajcie FAQ oraz artykuł o tym czy warto tworzyć konkurencję dla Wikipedii. Następnie zarejestrujcie się jako autorzy (zwłaszcza, jeżeli jesteście Wikipedystami) i zacznijcie dodawać informacje. Być może z czasem będzie wam dane zostać edytorami - może na polskiej wersji.
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Minio
Tylko ile osób z potwierdzonym dorobkiem naukowym ma czas żeby edytować jakąś encyklopedię internetową?
Idea — podobnie jak w przypadku Wikipedii — jest słuszna, ale, że tak powiem, wyszło jak zwykle.
13 stycznia 2010, 16:30:43
matekm
żeby edytować nie trzeba mieć dorobku naukowego (konkretniej: nie trzeba być edytorem - wystarczy poziom autora)
13 stycznia 2010, 16:38:29
Sigvatr
Ja bym tam nie patrzył na to jak na "konkurencję" Wikipedii, wiem, że to szumne hasełko, ale oba serwisy działają zupełnie inaczej.
Na Wikipedii masz opisy np. książek, gry, filmy, jakiś serialów, takie tematy ogólnie rzecz biorąc małe i wręcz przysłowiowe pierdułki. Można zadać pytanie po co to? Ale i tak się przyda, jak ci znajomy zarzuci jakimś tytułem, to szybko zerkasz i już wiesz mniej więcej o co chodzi. Ciężko by oczekiwać, że ludzie z wykształceniem będą pisać opis jakiegoś anime "Naruto", albo wymieniać najnowsze hity Paris Hilton.
13 stycznia 2010, 16:44:25
copyme
Również znalazłem info. o tym projekcie na osnews jednak nie miałem czasu się z nim zapoznać. Fajnie matekm że skrobnąłeś notkę o tym projekcie. Szkoda że Wikipedia nie stosuje podobnych mechanizmów.
16 stycznia 2010, 01:28:39
a.s.
Swietny wpis -- i dosc rzadki temat w polskich mediach, dzieki.
Trzy grosze od starego "citizena".
Nigdy dosc powtarzac, ze Zendium nie jest wcale dla specjalistow i moze spokojnie siegac wszystkich dziedzin. Nie widze np. powodu zeby Paris Hilton nie miala swojej dyskografii skoro takiej doczkal sie Led Zeppelin (wlacznie z omowieniami wybranych kawalkow). To tylko kwestia czasu i checi ludzi.
Ekspert tez niczym specjalnie nie kieruje -- moze co najwyzej zatwierdzic dany artykul (albo odmowic podpisu). To bardzo sprytny i delikatny sposob na negocjacje, ktore prowadzi sie wlasciwie tak samo jak w Wikipedii.
Tak samo? No, nie do konca...
Zajrzyjcie do czego nawoluje Jimbo w Wall Street J.
http://online.wsj.com/article/SB10001424052748704107104574572101333074122.html
100% poparcia. "Civil cybertongue" na Zendium jest od poczatku wymogiem i powszechnie szanowana norma. Aha, jeszcze jedna ciekawostka rzuca sie w oczy. Strona glowna nie jest zabezpieczona.
20 stycznia 2010, 15:01:45
Dodaj komentarz